sc Girl Almighty | Niall Horan Fanfiction: Piąty
Layout by Scar

niedziela, października 18

Piąty

– Blefujesz – szepnęła drżącym głosem.
– Sprawdźmy.
Sky docisnęła klamkę i jedyne, co zobaczyła to ciemność. Zerknęła na chłopaka, który w ogromnej złości kiwnął ręką, zachęcając ją do wejścia tam. Zrobiła jeden niepewny krok. Usłyszała za sobą szmer, co oznaczało, że Niall idzie za nią. Dotknęła rękami ścian po bokach i próbowała znaleźć włącznik światła. Kiedy jej się to udało, zapaliła lampkę wiszącą kawałek od niej. Stała na najwyższym stopniu, a blondyn dosłownie za nią. Czuła bijące od niego ciepło i złość. Zaczęła ślamazarnie schodzić schodami w dół. Z tej perspektywy nie mogła dostrzec niczego niepokojącego. Niall cały czas szedł za nią, dostosowując się do jej tempa.
Mówiąc, że Skylet była w tamtej chwili przerażona, to ogromne niedopowiedzenie. Nigdy w całym swoim życiu nie bała się czegoś, tak jak teraz. Bo nie miała bladego pojęcia, co się tam znajduje, a była prawie na sto procent pewna, że chłopak będzie jej tam kazał zostać. W końcu ją uprzedzał.
Kiedy stanęła na ostatnim stopniu, znów zaczęła przeszukiwać ściany w celu odnalezienia włącznika światła. Tym razem jednak wyręczył ją chłopak.
– Jednak nie chceę tam wchodzić. Wróćmy na górę. – Obróciła się i wpadła na chłopaka, który pchnął ją do przodu. O mało nie straciła równowagi.
Aby zobaczyć, co kryje się w tej obskurnej piwnicy, musiała otworzyć masywne, metalowe drzwi. Stała przez chwilę, patrząc na nie. Bała się. Bardzo mocno bała się je otworzyć. Niepewnie położyła dłoń na klamce. To był jeden z tych momentów, kiedy w horrorach publika krzyczy "nie wchodź tam", a głupia bohaterka i tak to robi. Tyle, że tym razem Skylet bardzo chciała posłuchać tej publiki i zwyczajnie stamtąd uciec. Tylko dlaczego zrozumiała to za późno?
Kolejny raz tego dnia docisnęła klamkę i pchnęła z całej siły drzwi. Usłyszała pomrukiwanie. Przerażona Skylet cofnęła się do tyłu, wpadając na klatkę piersiową blondyna. On znów mocno ją odepchnął. Zapalił kolejną żarówkę i wtedy oczom Sky ukazał się ten zatrważający widok. Pod ścianą leżał obrzydliwy, brudny materac, a na nim skulona czyjaś postać. Tuż obok na krześle przywiązany był chłopak. Na pierwszy rzut oka wydawał się młody. Był może w jej wieku. Widać było, że czuł przerażenie. Co chwilę zerkał na dziewczynę, leżącą pod ścianą. Bał się o nią. To co Skylet zobaczyła było paskudne. Owszem, wiedziała, że Niall nie jest grzecznym chłopcem. W końcu ją porwał. Ale nie sądziła, że może zrobić coś takiego.
– No więc, to jest Twój pokój przez najbliższy czas – syknął i już miał wychodzić, kiedy zauważył jej rozczarowany wzrok. Co do cholery się ze mną dzieje? – Trzeba było mnie posłuchać.
Kiedy tylko Niall trzasnął za sobą drzwiami, Sky podbiegła do dziewczyny. Miała ogromną nadzieję, że ona żyje. W momencie, kiedy blondynka dotknęła jej zimnego ciała, ta odskoczyła.
– Kochanie, spokojnie. Nic ci nie zrobię – wyszeptała.
Chciała odgarnąć włosy z jej twarzy, lecz ta dziewczyna za bardzo się jej bała. Skylet podeszła do chłopaka i oderwała z jego ust taśmę.
– Nie ufam ci – powiedział prawie w tym samym momencie.
– Poważnie? Cóż za miłe powitanie z twojej strony – wysyczała. Przecież była dla nich miła! – Co wy tu robicie? To Niall was porwał?
– Znasz go? – Zignorował pytania Skylet.
– Nie. Nie mam bladego pojęcia, kim jest i czego ode mnie chce. Wiem tylko, że to ma związek z moim bratem – wyjaśniła cicho.
– Zaraz! Ty jesteś Skylet Styles?
– Cześć – powiedziała z lekkim uśmiechem. Może gdyby nie była taka popularna, zawstydziłaby się. – Kim wy jesteście? Możesz odpowiedzieć w końcu na moje pytania? Wszyscy mnie ignorują – dodała i usiadła, opierając się o ścianę i prostując nogi.
Chłopak zerknął przelotnie na dziewczynę siedzącą na materacu. Nie była już skulana, można by nawet powiedzieć, że poczuła się pewniej. Podeszła do mężczyzny i odwiązała jego ręce i nogi. Zauważyła w jego oczach wdzięczność, zanim podbiegł do owej dziewczyny i mocno wtulił ją w swoją klatkę piersiową. Na ten widok blondynka szeroko się uśmiechnęła.
– Nazywam się Zac. Ja i mój gang prowadziliśmy brudne interesy z Horanem. Coś nam nie wyszło. On się wkurzył i porwał mnie, akurat wtedy, kiedy była u mnie Mia.
– Niall pracuje dla jakiegoś gangu?
On ma gang, Skylet. Ma najpotężniejszy gang w Londynie. Jest cholernie niebezpieczny i przykro mi, że musisz płacić za coś, czego nie zrobiłaś.
– Jak to? – Zdesperowana wstała spod ściany i zaczęła krążyć w koło. – Jeśli on jest niebezpieczny, to może zranić Harry'ego. On go może zabić! – krzyknęła, walcząc z łzami cisnącymi się do jej brązowych oczu. Tylko teraz nie płacz, frajerko.
Zac wybuchnął śmiechem. Zdezorientowana Skylet spojrzała na niego, w ogóle go nie rozumiejąc. Nie było nic, z czego on mógłby się śmiać. Nie w takiej sytuacji.
– Błagam! Jeśli ktokolwiek może równać się z Kingsami, to właśnie twój brat.
Kingsami? – prychnęła. 
– Tak na siebie mówią.
– A Harry. Czy on również... – Jej głos zadrżał. – On również jest w gangu?
– Twój brat ma swój własny gang.

**

Skylet przez całą noc nie zmrużyła oka. Czuwała nad parą, która smacznie spała na materacu. Z każdą kolejną godziną czuła, jak jej ciało przenika chłód. Rozmyślała nad tym, co zrobi Harry, kiedy okaże się, że jego siostra zna całą prawdę. I czy w ogóle jeszcze go spotka. Może to właśnie w tej obskurnej piwnicy, u boku równie przerażonej, co ona sama, pary mijają jej ostatnie godziny. I pomyślała, że nie chce umierać w taki sposób.
Brakowało jej przyjaciół. Zastanawiała się, co u Cassie i czy w ogóle zauważyła, że Sky zniknęła. Musiała. Minęło prawie 48 godzin. Harry zapewne już dawno zaczął jej szukać. Tylko właśnie w tej chwili przez głowę Sky przeleciała myśl, że nie chce teraz widzieć Harry'ego. Wiedziała, że to chore i bez sensu, ale tak było. Wolała siedzieć tam w piwnicy, niż być bezpieczną z własnym bratem. Jak bardzo mógł ją skrzywdzić, aby była w stanie o tym pomyśleć?
Nawet nie poczuła, że po jej poliku spłynęła łza. Szybko otarła ją wierzchem dłoni, tak, by nikt nie zwrócił na to uwagi. Nigdy nie była słaba, ale nawet osoba tak silna jak Skylet może sobie z czymś nie poradzić. To nic złego, prawda?
– Widziałem – usłyszała szept spod równoległej ściany.
– Niby co? – prychnęła, doskonale maskując drżenie głosu.
– Płakałaś.
– Czy jedna łza, to już płacz? W takim razie kropla deszczu, to ulewa – powiedziała i wstała, aby rozprostować kości po całej nocy bezruchu.
Zignorowała jego dalsze próby nawiązania rozmowy. Poprzedniego dnia zdecydowanie zbyt się przed nim otworzyła. Bardzo tego żałowała, więc dziś będzie go najzwyczajniej unikać. Podeszła do drzwi i walnęła w nie raz pięścią, wiedząc, że echo zaniesie huk aż na górę. Lecz gdy po kilkunastu minutach nie doczekała się reakcji, dwukrotnie powtórzyła swój czyn. Chwilę potem drzwi otworzyły się, a w progu stanął zdenerwowany blondyn w samych dresach.
– Jestem głodna i chcę wziąć prysznic – zażądała. Przez nieprzespaną noc nie miała siły na sztuczne uprzejmości.
– A mnie to gówno obchodzi.
– W takim razie będziemy mieć problem, Horan – syknęła, akcentując jego nazwisko.
– Skąd znasz moje nazwisko?
– Niespodzianka! – wykrzyknęła i uniosła ręce w górę.
Wykorzystując zaskoczenie chłopaka, prześlizgnęła się pod jego ręką i weszła schodami w górę. Skierowała się do kuchni, chcąc zrobić coś do jedzenia dla Zaca i Mii. Mimo wszystko, nawet ich polubiła. Co prawda, z Mią nie rozmawiała ani razu bezpośrednio. Jedynie przez jej chłopaka. Nie ufała Skylet, a ta nie miała do niej o to żadnego żalu.
To, co zastała w kuchni całkowicie ją zaskoczyło. Zastanawiała się tylko, co bardziej. Widok kobiety w męskiej koszulce, czy kolejnego mężczyzny w domu Nialla.
– Kim jesteś? – zwróciła się do chłopaka, wiedząc, że od rudej dziewczyny nie uzyskałaby odpowiedzi. Wydawała się głupia.
– Mógłbym spytać o to samo, ślicznotko.
– Ale tego nie zrobisz, ślicznotko – odpyskowała i sztucznie się uśmiechnęła.
Ignorując go, podeszła do lodówki i wyjęła produkty, które były jej potrzebne. W tym momencie do kuchni wszedł zirytowany Niall. Zawołał tamtego faceta i razem wyszli z kuchni. W tej chwili Skylet poczuła zimne ostrze, które ktoś dociskał do jej pleców, osłoniętych luźną koszulką. Blondynka bała się odwrócić; za każdy swój ruch mogła zapłacić życiem.
– Niall jest mój i jeżeli zrobisz cokolwiek, co to podważy, zabiję cię. – Usłyszała tuż przy swoim uchu.
Skylet miała ochotę uderzyć się otwartą dłonią w czoło. Ta pusta rudowłosa lalka właśnie potwierdziła jej przypuszczenia. Kiedy chłodna stal zniknęła z jej pleców, dziewczyna odwróciła się do niej i powiedziała:
– Skylet. Miło mi. – Wyciągnęła z jej stronę dłoń i czekała, aż ta ją uściśnie.
Kiedy to się stało, Skylet wygięła jej rękę na plecy i przyparła do ściany obok.
– Może zacznijmy od tego, że się ciebie nie boję. Nigdy w życiu byś mnie nie zabiła, bo jeszcze przypadkiem połamałabyś paznokcie. Po drugie, Niall to prostacki dupek, więc bierz go sobie. Nie wiem, czy wiesz, ale nie jestem tu z własnej woli. Więc następnym razem użyj, proszę, mózgu i zapanuj nad hormonami.
Odepchnęła z całej siły od siebie tę dziewczynę i zabrała się za robienie posiłku. Pogorszyła jej, i tak już zepsuty, humor. Odreagowywała złość na niewinnym bananie, którego kroiła z ogromną siłą.
Niall stał w progu i przypatrywał się całej tej sytuacji z niemałym rozbawieniem. Wrócił tu z zamiarem wrzucenia jej z powrotem do piwnicy, gdzie powinna się znajdować. Ale zastając ją i jego nową zabawkę w tak komicznej sytuacji, nie potrafił tego zrobić. Nieważne, jak bardzo się starał, ta dziewczyna wywoływała w nim niezrozumiałe dla niego reakcje. Przyciągała go jak magnes.
Tylko, że nie wiedział w tamtym momencie, że przecież przyciąganie magnesów działa w obie strony.

Jeśli pot­ra­fisz się wczuć, zni­kają wszel­kie przeszko­dy. Kon­flik­ty są Twoim żywiołem, pech za­mienia się w nieziem­ski fart. Nie przyj­mu­jesz te­go z wdzięcznością, ale ja­ko rzecz Ci na­leżną. Jeżeli pot­ra­fisz się wczuć, to tak jak­byś wsiadł na cza­rodzieską ka­ruzelę i rządził niepodzielnie. - King

6 komentarzy:

  1. O mój Boże, co za cudowne fanfiction.
    Skylet - piękne imię, pierwszy raz się z takim spotykam. :)
    Niall.. kocham go w takiej wersji, jego własny gang.. cudownie, cudownie.
    Ruda suka.. no nieźle, Sky pokazuje pazurki. Nie daje się stłamsić, silna, odważna postać.
    A końcowe zdanie o magnesach... cudo ♥
    No i to, że Harry też ma gang.. robi się coraz ciekawiej.
    Czekam na next i rany, już czuję, że to będzie cudowny fanfic.
    itisnotourloveaiff.blogspot.com zapraszam w wolnych chwilach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju bardzo dziękuję! Również uważam, że Skylet to cudowne imię :) Znalazłam kiedyś ff i tam główna bohaterka miała właśnie tak na imię. Zakochałam się :D Niestety dziewczyny usunęły tego bloga :(

      No ale nie ważne. Ślicznie dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że ze mną zostaniesz ^^

      Muffy xx

      Usuń
  2. Trafiłam na Twojego bloga w sumie przypadkiem, ale to chyba był jeden z lepszych ,,przypadków" jaki mi się zdarzył. Nigdy bym się nie spodziewała, że można wymyślić takie świetne fan fiction o Niallu, Harrym... Wszystkie, które do tej pory czytałam, były bardzo podobne (może po prostu nie trafiłam na dość dobre?), a w Twoim jest wszystko - świetna główna bohaterka, intrygująca fabuła... Nic dodać, nic ująć :) A po za tym to imię... Skylet. Idealne.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    callmeanthony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak mi miło się zrobiło czytając ten komentarz. Tak szczerze, to jutro miał się pojawić nowy rozdział, a ja nawet go nie zaczęłam i dzięki Tobie mam ochotę! <3

      Muffy xx

      Usuń
  3. Magnesy przyciągają, nie magnezy :)
    Na prawdę świetne opowiadanie, wciągnęło mnie, bardzo fajnie piszesz. Życzę dużo motywacji. :))

    ~Zapraszam do mnie!
    http://kunpowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dziękuję za uwagę! :)

      Mam nadzieję, że jeszcze ze mną (nami) zostaniesz ^^

      Muffy xx

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdą opinię!
Staram się odpowiadać na wszystkie wasze komentarze ♥