sc Girl Almighty | Niall Horan Fanfiction: Drugi
Layout by Scar

sobota, września 5

Drugi

Był poniedziałkowy poranek, a Skylet powoli, jeszcze nieświadomie, spadała z łóżka na podłogę. Głośny huk rozbudził ją, a budzik, który włączył się chwilę potem, spowodował, że blondynka już nawet nie miała zamiaru ponownie wchodzić do ciepłego, wygodnego, miękkiego łóżka. Ociągając się, podeszła do okna i odsłoniła rolety. Okropne światło poraziło ją w oczy.
– Jak ja kocham poranki – mruknęła sarkastycznie.
W takich chwilach dziękowała, że lekcje zaczyna o dziewiątej. I bardzo, ale to bardzo, współczuła tym, którzy musieli wstawać do szkoły w nocy. Bo przecież godzinę piątą rano nie powinno nazywać się dniem.
Weszła do łazienki, nie będąc w żadnym wypadku cichą, bo i tak w domu była sama. Chociaż może Harry jeszcze spał. Ten to miał w ogóle świetnie. Zajęcia na uniwersytecie zaczynał zazwyczaj około południa. Wzięła szybki, zimny prysznic, żeby się jeszcze bardziej rozbudzić, a potem, dygocąc z zimna, wróciła do pokoju. Owinięta w ręcznik przeszukiwała swoją szafę, przeklinając pod nosem, że nie ma co założyć. Typowa kobieta, jak miło. W końcu po, wydawać by się mogło godzinach, bo przecież to Skylet, a szafa jest wielkości salonu, ubrała na siebie czarne, podarte na kolanach dżinsy,
koszulkę w tym samym kolorze i ogromny, cholernie ciepły czarno-szary sweter. Zrobiła delikatny makijaż, bo szła do szkoły, a szczerze mówiąc miała gdzieś, co ludzie o niej pomyślą. Tak czy inaczej, będzie wyglądać świetnie. Przecież to Skylet Styles. Wszystkie dziewczyny ze szkoły dałyby się pociąć, aby przynajmniej przez chwilę być taką, jak ona.
Zbiegła na dół i krzycząc do Harry'ego, żeby zrobił jej śniadanie, ubrała czarne botki. Spakowała swoją torebkę i położyła obok klucze wraz z telefonem. Przez chwilę przyglądała się temu widokowi i chwytając za telefon brata zrobiła zdjęcie. Szybko przesłała je do siebie i wrzuciła na Tumblr. W kuchni zastała bruneta, który wyciągał z mikrofali miskę owsianki. Poukładał w niej owoce i podał Skylet, całując ją w policzek.
– Dzień dobry, skarbie – powiedział radośnie.
– Dzień dobry, głupku. – Zaśmiała się. – Co sprawia, że masz dzisiaj taki dobry humor?
– Umówiłem się dzisiaj wieczorem z Tessą. Ale kompletnie nie wiem gdzie ją zabrać  – wymruczał. – Kino jest oklepane, tam się zawsze chodzi. Na kolacji byłoby niezręcznie. Może kręgle?
– Łyżwy! – Blondynka wykrzyknęła w twarz brata.
– Paskudnie jeżdżę – oznajmił.
– Wiem...
– Dziękuję, siostrzyczko. Ja ciebie też kocham. Oczywiście, że zawiozę twój zgrabny tyłek dzisiaj do szkoły – wtrącił się sarkastycznie.
– Chodziło mi o to, że powinno być zabawnie. Bez tej całej napiętej atmosfery, bo wszystko zepsujesz swoimi upadkami. I w końcu jakaś laska nie będzie uważała cię za Harry'ego Idealnego Stylesa.
Chłopak popatrzał podejrzliwie na Skylet i nagle wybuchnął śmiechem. Ona tylko popatrzyła się na niego z buzią pełną owsianki i miną typu co-ci-znowu-strzeliło-ile-wczoraj-brałeś? On tylko machnął ręką i wyrwał z jej dłoni pustą miskę. Włożył ją do zmywarki i pociągnął Sky w stronę wyjścia. W pośpiechu zabrała torbę, a klucze wrzuciła do środka. Harry otworzył jej drzwi i podbiegł do swojej strony samochodu. Dziewczyna za dziesięć minut zaczynała lekcje. Zazwyczaj do szkoły dojeżdżali w pięć, więc zostanie jej kolejne pięć minut na porozmawianie z Cassie. Była to dla niej rutyna, ale kochała to.
Harry pod szkołą otworzył jej drzwi od auta i odprowadził do wejścia, złożył całusa na jej policzku i przytulił, życząc miłego dnia, jak to mieli w zwyczaju.
– Harry, wiesz, że to, co się stało wczoraj nie może być przez ciebie zignorowane. Chcę wyjaśnień. A ty masz mi to wszystko wyjaśnić. Rozumiesz? – Pokiwała palcem przed jego twarzą.
– Rozumiem. I obiecuję, że niedługo ci to wszystko wytłumaczę, okej? Może wyskoczymy w czwartek po zajęciach na kawę? – zapytał, ale miał nadzieję, że mu odmówi i powie, że jednak nie potrzebuje wyjaśnień. To by wszystko ułatwiło.
– Okej – odparła tylko i weszła do szkoły.
Skylet naprawdę cieszyła się, że miała tak cudownego brata, jakim jest Harry, a nie rozwydrzonego bachora, który jedyne o czym myśli, to jak uprzykrzyć siostrze życie. Sama ze swoim bratem miała wręcz wyśmienite stosunki i nawet, mimo ich częstych kłótni, i tak nie potrafili gniewać się na siebie dłużej niż jeden dzień. Ich mama często mówiła, że to przez małą różnicę wieku dogadują się tak dobrze. Tata natomiast, że to ich zasługa, bo od zawsze starali się aby spędzali razem czas.
W dzieciństwie Harry ustępował jej miejsca na huśtawce, pilnował, aby żaden chłopak jej nie dokuczał, uważał na placu zabaw, aby nic jej się nie stało. Skylet natomiast przyprowadzało do niego swoje koleżanki. On od zawsze był kobieciarzem. Ale mimo to wiedział, jak traktować kobiety. Kiedy miał piętnaście lat powtarzał, że prawdziwa dziewczyna nie jest idealna, a idealna dziewczyna nie jest prawdziwa.
Rodzeństwo od zawsze z tego słynęło. Z wzajemnego szacunku i wsparcia. Wiedzieli, że w pełni mogą ufać tylko sobie nawzajem. Skylet pamiętała moment, gdy Harry przyszedł do niej, kiedy pierwszy raz pocałował dziewczynę. To oczywiście była przyjaciółka Sky z dzieciństwa – Julia. Miał wtedy może siedem lat, a Julia była w wieku Sky. Mały Harry był tak bardzo podekscytowany, że nie mógł usiedzieć. Pięcioletnia Sky nie wiedziała wtedy za dużo o całowaniu się. Było to dla niej tak obrzydliwe, niczym jedzenie ryby. Ale jeżeli on był szczęśliwy, to ona również.
Zaśmiała się ze wspomnień, przechodząc przez szkolny korytarz. Próbowała przedostać się do swojej szafki. Miała ogromną nadzieję, że spotka tam Cassie. Znały się od zawsze. Gdy były małe, przyjaźniły się również ze wspomnianą wyżej Julią, niestety kiedy miała czternaście lat, dziewczynka wyjechała, a one nie potrafiły utrzymać kontaktu na tak dużą odległość.
Kiedy zauważyła blond czuprynę swojej przyjaciółki, wychyliła się jak najbardziej umiała i z wyciągniętą ręką krzyczała do niej.
– Hej, kochanie! – Cassie wykrzyknęła i przytuliła Sky.
– Cześć, blondasku, jak tam weekend minął?
– Do bani. Zauważyłaś, że najmniej imprez odbywa się właśnie w zimę? To niedorzeczne. Przecież to najlepszy okres! Szybko robi się ciemno, więc jest więcej czasu na zabawę! – żaliła się blondynka.
– Tak. To prawda. Powiedz, skąd masz ten żakiet? Jest niesamowity!

**

Wychodząc przed gmach szkoły, Skylet poczuła powiew zimna na swojej twarzy. Ubranie tego swetra było zdecydowanie dobrym pomysłem, ale mogła jeszcze założyć coś pod spód, bo przez odpiętą tkaninę przelewał się chłód. Rozejrzała się po parkingu i dopiero wtedy zauważyła czarny sportowy Kabriolet jej brata. Podeszła do niego i spostrzegła, że chłopak nie jest sam. Naprzeciw opierając się o inny samochód, rozmawiała z nim drobna brunetka.
Miała sarnie oczy i przerażająco chude palce. Jej piękne usta ułożone były w uśmiechu, kiedy Harry coś jej tłumaczył. Nie była wysoka. Miała może metr sześćdziesiąt wzrostu. Przy nim wyglądała jak krasnal ogrodowy. Nagle Harry odepchnął się od drzwi i powiedział „do zobaczenia wieczorem”, po czym pocałował ją w policzek. Kiedy owa dziewczyna miała odejść, zauważyła Skylet stojącą z lekko otwartą buzią i zdziwioną miną. Dziewczyna szybko się uspokoiła i delikatnym głosem zapytała:
– Harry, skarbie, nie przedstawisz mnie tej uroczej dziewczynie?
Chłopak stanął za nieznajomą i objął ramieniem, na co wzdrygnęła się, aby potem jej uśmiech urósł jeszcze bardziej, a policzki nabrały lekko różowej barwy.
– Skyle, to jest Tessa. Mówiłem ci dzisiaj rano, że z kimś się umówiłem – powiedział dumnie.
– Jest urocza – odezwała się do brata. – Tessa, miło mi cię poznać. Mam nadzieję, że nie jesteś jedną z tych, które ściągają majtki, kiedy mój brat na nie spojrzy. Zdecydowanie nie wyglądasz na jedną z tych. – Wyciągnęła rękę w jej stronę.
Tessa niepewnie ujęła jej dłoń. Trochę wystraszyła się przyszłości jej i Stylesa. Nie wiedziała, że tylko na tym mu zależy. Już chciała odejść, odwołując randkę, ale Sky wtrąciła się ponownie:
– Spokojnie! Mój brat nie dobierze się do ciebie bez twojej zgody. Mimo wszystko jest prawdziwym dżentelmenem. Jeśli zasłużysz, to będzie traktował cię, jak księżniczkę.
Blondynka uśmiechnęła się ciepło i wsiadła do samochodu. Usłyszała jeszcze tylko, jak Tessa mówi do Harry'ego: "Lepiej, żeby twoja siostra miała rację, uważam, że jesteś świetnym chłopakiem".
– Nie wiem, czy mam najpierw cię zabić, czy całować dłonie – powiedział na wstępie, wsiadając do auta.
– Proszę. – Podstawiła swoją prawą rękę do jego twarzy. – Możesz całować.
Głośno się roześmiali, a Harry odpalił samochód. Jechali w ciszy. Była czwarta po południu. Skylet nie miała większych planów, więc stwierdziła, że zrobi porządek w szafie, a jak się uwinie to jeszcze wyniesie niepotrzebne rzeczy do domu dziecka. I pójdzie na gorącą czekoladę. 
Tak więc, kiedy dotarli do domu, Harry poszedł na górę do siebie. Chciał się przyszykować na randkę. Obiecał Sky, że przyjdzie do niej tuż przed wyjściem, tak żeby mogła ocenić, czy może iść. Według niej było to zbędne, uważała bowiem, iż jej brat ma świetny styl. Uczy się od najlepszych, pomyślała. Weszła do pokoju i zrzuciła z siebie sweter, który od razu powiesiła na wieszak do szafy. I skoro już tam była, to stwierdziła, że zacznie porządki właśnie od niej. Wyrzuciła z niej większą połowę ubrań i zadecydowała z wielką radością, że jutro wybierze się razem z Cassie na zakupy. Od razu popakowała wszystkie ubrania w torby i zabrała się za przeszukiwanie szuflad z bielizną. Tego było zdecydowanie mniej, bo blondynka bardzo często wymieniała tą część garderoby. Z półkami, a raczej tym, co się na nich znajdowało poszło już o wiele ciężej od szafy i szuflad razem wziętych. Tam zaglądała zdecydowanie za rzadko. Zawsze tylko wkładała nowe ubrania, a nie wyciągała starych. Cóż, widać było efekty.
Kiedy skończyła porządki, zegarek wybijał w pół do szóstej. Ubrała lekki sweterek wkładany przez głowę, płaszcz i szalik, gdyż na dworze zdecydowanie nie było tak ciepło, jak w domu. Zapakowała wszystkie mniejsze torby do dwóch ogromnych toreb i czekała w korytarzu przed drzwiami na Harry'ego, któremu obiecała, że go obejrzy. Widać, że cholernie zależało mu na tym spotkaniu. To uroczę, bo sama nigdy nie widziała tak zestresowanego brata. Wyglądał nieziemsko i wcale nie powiedziała tego, bo był jej bratem. Zaproponował, że ją podwiezie, ale ona uparła się i nie chciała tego. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby przez nią spóźnił się na randkę.
Wyszła z domu i zadzwoniła po taksówkę. Uprzejmie poprosiła, aby taksówkarz przyjechał jak najszybciej, w miarę swoich możliwości, gdyż musi zdążyć do szóstej. Takim sposobem za dwadzieścia szósta pod jej dom przyjechał żółty samochód. Kierowca pomógł jej z torbami, spoglądając od czasu do czasu zdziwiony, ale nic nie powiedział. Skylet usiadła na tylnym siedzeniu i podała adres domu dziecku, do którego chciała się udać. Pan zdawał sobie sprawę, że wszystkie placówki tego typu otwarte są dla odwiedzających tylko do godziny szóstej, więc jechał tak szybko, jak tylko pozwalały mu na to przepisy drogowe. Dziewczyna zapłaciła mu należytą kwotę i dorzuciła trochę napiwku. Grzecznie podziękowała i, już sama, wyjęła torby z bagażnika.
Podeszła do recepcji i całą swoją siłą próbowała zarzucić torby na wysoką ladę. Miła pani, która tam pracowała szybko pomogła jej to zrobić i Sky mogła odetchnąć i opuścić zdrętwiałe ręce.
– Nazywam się Skylet Styles. Przyniosłam trochę ubrań dla dzieci. – Uśmiechnęła się uprzejmie i skinęła głową na dwie torby.
– Jesteś pewna, że przyniosłaś trochę ubrań? – zaśmiała się kobieta, akcentując słowo "trochę".
Sky zachichotała i obiecała, że za kilka tygodni na pewno tu zawita tu ponownie. Wyszła z dusznego budynku i owiało ją chłodne, wieczorne powietrze. Uznała, że spacer dobrze jej zrobi i będzie mogła rozruszać mięśnie. Kawiarnia czynna do późna była kilka przecznic stąd, więc mimo wszystko Sky nie zmęczyła się bardzo, idąc do kafejki. Ruszyła w wybraną stronę, kiedy jej telefon wydał dźwięk sygnalizujący nową wiadomość. Stanęłam, a całe jej ciało sparaliżował strach.

Kolejny dzień, a ty tak samo naiwna. Jestem pewny, że braciszek dzisiaj jest zajęty inną dziewczynką. Czyżbym miał cię na wyłączność? xx

Rozejrzała się w koło, ale nie zobaczyła nic niepokojącego. Wróciła wzrokiem na telefon i jej uwagę przykuł numer. Nie zablokowany. Nie myśląc racjonalnie, zadzwoniła pod owy numer. Pierwszy sygnał. Nic. Drugi. Nic. Trzeci. Ni...
– Witaj, kochanie – rozbrzmiał lekko zachrypnięty głos.
– Kim jesteś? – wyjąkała nieskładnie.
– Gdzie twoja pewność siebie? Nie ładnie potraktowałaś dzisiaj wybrankę twojego brata. Wydajesz się miła i uprzejma, ale często nie wiesz, kiedy utrzymać język za zębami. Trzeba to zmienić – powiedział, zbywając jej pytanie.
– Kim jesteś? – powtórzyła twardo, będąc zdenerwowana na osobę, która śmie mówić o niej takie rzeczy
– Prawda boli? – zaśmiał się, ale w tym śmiechu nie było ani grama szczerej radości.
– Jeśli będę musiała powtórzyć to jeszcze raz, to nie skończy się...
– Czy ty próbujesz mi grozić? – Znów ten śmiech, który rozprowadził ciarki po ciele Skylet.
– Jak śmiesz mi przerywać, ty niewychowany, prostacki dupku! – wykrzyknęła zdesperowana. Jedyne czego bardziej nienawidziła od samego kłamstwa, to właśnie braku kultury i szacunku do innego człowieka.
– Już nie długo się spotkamy, kochanie.


"Jestem zmęczony rozmowami, które prowadzą donikąd. Moje serce staje się smutne, gdy przypominam sobie wszystkie zbyt dobre słowa i złamane obietnice. Zbyt wiele było rozmów prowadzonych przez ludzi, którzy nie mieli prawa ich przeprowadzać." - Chief Joseph

 ~*~


O mamo! Tak bardzo was przepraszam! Zawaliłam na samym początku. Wiem, że to pierwszy raz, ale jest mi tak cholernie przykro, że aż nie wiem co powiedzieć! Rozdział miał być wczoraj, a jest dopiero dzisiaj. Kurczę no. Zdecydowanie muszę sobie zacząć ustawiać powiadomienia na telefon! Nie chce zrzucać na nic winy, bo to tylko i wyłącznie mój błąd, ale wydaje mi się, że to przez początek roku i ten cały rozgardiasz z nią związany. Plan lekcji, kartkówki, sprawdziany. Mam już zapowiedziane dwie kartkówki, sprawdzian i dwa wiersze do nauczenia się. Po prostu świetnie. 

Ale dość tego narzekania! 
Strasznie dziękuję za tyle komentarzy (włącznie z moimi 16!) pod pierwszym rozdziałem i za ponad 500 wyświetleń! Coś niesamowitego! ♥

Co do akcji. No więc tak: wiem, że wszystko zaczęło się chaotycznie. I uwierzcie, nie tylko akcja, bo i całe opowiadanie wyszło z kompletnego chaosu. Ale tak. Sam wstęp tej historii to 3 rozdziały, liczące ponad pięć stron w wordzie (oprócz pierwszego). Gdybym jeszcze miała rozwinąć początek, to już w ogóle Niall pojawiłby się dopiero w szóstym/siódmym rozdziale, a tego nie chciałam. Wszystko, wraz z rozwojem akcji będzie się wyjaśniało, wystarczy cierpliwie czytać :)

Kurczę, się rozpisałam. Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca!

Pozdrawiam i czekam na opinie, Muffy xx

PS: Chciałabym się jeszcze zapytać, czy rozdziały takiej długości wam odpowiadają, czy pisać krócej? :)

14 komentarzy:

  1. Omomomo...
    Końcówka jest świetne. Taka tajemnicza. Czyżby to blondasek? Czekam na nn i dużo weny. :)

    criminal-fanfiction-nh.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz, a weny nigdy za dużo! :3

      Muffy xx

      Usuń
  2. Jejku *.* wspaniały rozdział! (: Naprawdę, aż chcę od razu czytać kolejny.
    Tak, takiej długości jak najbardziej mi odpowiadają. (:
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    http://iwillalwaysloveyou-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe, kolejny już niedługo! :D

      Muffy xx

      Usuń
  3. Anonimowy9/11/2015

    Kirby rozdzial?????? ;(( @Klaudia
    P.S
    Zapraszam do mnie: harry-styles-love-you-or-hate-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w kolumnie obok :)

      Muffy xx

      Usuń
  4. Dziękuję kochana za komantarz na moim blogu, ale nie po to tu jestem, więc...

    Ten rozdział z początku tryska tą cudowną, pozytywną energią. Dziękuję Ci za to bo poczułam w sobie takie ciepło i nadzieję na lepsze jutro. Nawet notka pod rozdziałem zaraża Twoim optymizmem Muffy <3 Jesteś cudowna :D Chciałabym mieć takiego brata jak główna bohaterka :D Mój też niby ma te cudowne loki itd. ale jest totalnym kretynem i cięgle się bijemy i kłócimy :D hahahha :P no cóż każdy ma to co ma :P Wracając do opowiadania...jest tak radośnie, cudownie i nagle BUM! Mój ulubiony wątek z tajemniczym i bezczelnym kolesiem, który pisze sms ! :D Lepiej nie mogłam trafić :3 Czekam na kolejny rozdział kochana :D Totalnie zakochałam się w Twoim opowiadaniu :D Wzajemna obserwacja? :3
    http://run-sunshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja cię obserwuję odkąd przeczytałam prolog!

      Jeju, to strasznie miłe co napisałaś, nawet nie wiesz jak się cieszę, że moimi słowami obudziłam w kimś takie emocje! Mam ogromną nadzieję, że zagościsz tu i więcej razy będę mogła cię "ogrzewać" XDXD

      Muffy xx

      Usuń
  5. Bardzo, bardzo ciekawe opowiadanie ! Zalecam Ci jednak nie pisać nic w kolorze
    czarnym ze względu na to, że nic nie widać. Jednak mimo tego koloru wszystko
    inne mi się bardzo podoba. Masz następne obserwowanie i będę na pewno wpadać
    częściej by śledzić dalszy ciąg tej historii. Pozdrawiam. Wejdziesz również na mój:
    king-of-darkness-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, już poprawiłam kolor. Chodzi o to, żeby pochylona czcionka bardziej się wyróżniała ^^

      Usuń
  6. Super opowiadanie :) Skylet mimo, że jest nieco samolubną osobą wydaje się być również tryskającą energią, pełną humoru :) Przyznam, że nie przepadam za Harry'm Stylesem, a może raczej za jego muzyką, gdyż nie znam go osobiście więc nie będę oceniać ;) Ale ten fanfic ma coś co mnie urzekło. Tą.. Prawdziwość? Powieść rozgrywa się w naszych czasach, jest lustrzanym odbiciem niemal naszej codzienności :D Masz ciekawy styl pisania, wygląd bloga śliczny ;) Padłam w tym momencie "ile tego brałeś" xD Czekam na kontynuację.
    Pozdrawiam,
    przygodyashley.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sky jest... A z resztą sami się przekonacie, jaka ona jest. A ma naprawdę wiele masek, niestety.
      Tak, to opowiadanie będzie lustrzanym odbiciem naszych czasów. Chciałabym w nim pokazać i tą dobrą stronę młodzieży XX1 wieku, jak i tą złą. Mam ogromną nadzieję, że mi się uda zrobić to jak najlepiej! :)

      Muffy xx

      Usuń
  7. Sky i Harry to świetne rodzeństwo. Aż zachciało mi się mieć brata, ale niestety - jestem jedynaczką :P Motyw gościa od tajemniczych wiadomości coraz bardziej ciekawi, więc oczywiście czekam co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Musisz poprawić gadżet po lewej stronie - ucina go trochę. Poza tym szablon masz bardzo fajny. Zdecydowanie bardziej wolę ciemniejsze odcienie. Głównie dlatego, że zazwyczaj siedzę na blogosferze wieczorami.
    Historia wydaje się być ciekawa, jednak nigdy nie zrozumiem skąd ta moda na takie funficki. Równie dobrze można by zmienić nazwisko i już masz autorską historię, która będzie tylko twoja. Może to przyciąga niektóre nastolatki, ale to moim zdaniem nie jest zbyt ambitna postawa.
    Pozdro.
    http://dziennikidestiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą opinię!
Staram się odpowiadać na wszystkie wasze komentarze ♥